Page copy protected against web site content infringement by Copyscape
   
Kiedy się czegoś pragnie, wtedy cały wszechświat sprzysięga się, byśmy mogli spełnić nasze marzenie. Paulo Coelho ~~Alchemik~~
środa, 18 listopada 2009

Wiele osób zadaje sobie to pytania, wiele szczepi bez opamiętania na wszystko, co ma skomplikowaną nazwę.

Polecam artykuł http://www.meritum-news.com/PORADY/?p=713.

Zamieszcza on list prof. Majewskiej, którą miałam przyjaemność poznać podczas ostatniej konferencji na temat leczenia autyzmu.

Mój syn został zaszczepiony. Był zdrowym brykajacym chłopulkiem. Mój syn jest dziś chory, ma autyzm.

A fragment artykułu.

"Poniższy list pani Prof. Majewskiej jest długi, ale warty przeczytania. Polecamy go przede wszystkim tym, którzy nie są jeszcze przekonani co do szkodliwości wielu szczepionek. Ostrzegamy przy tym, że przedstawione w liście argumenty, zagrożenia i dowody są przytłaczające i mocno zatrważające. Pani Profesor przedstawia argumenty, dowody (badania) i kontrowersje wokół co niektórych naukowców, którzy murem stoją jeszcze po stronie lobby farmaceutycznego. Okazuje się, że mają oni ku temu bardzo dobre powody.

Pani Profesor wykazuje też, iż fakty szkodliwości szczepionek są celowo ukrywane oraz, że swoim postępowaniem, rząd Polski i rządy innych krajów naruszają swoje Konstytucje, odbierając obywatelom, ich nienaruszalność osobistą i odbierając też ich prawo do ochrony swojego życia i zdrowia."

wtorek, 17 listopada 2009

Mam kryzys.

W sumie nic dziwnego w dobie wszechobecnego kryzysu. Nie ma się, czym chwalić.

Broniłam się, próbowałam walczyć, stawić mu czoło. Nie przyjmowałam do wiadomości pierwszych sygnałów w nadziei, że przejdzie niby niezauważony a ten się rozpanoszył. Wygłąda na to, że na moim grzbiecie wymościł sobie gniazdko.

Mam nadzieję, że nie zechce zostać na zimę. Już teraz uginam sie pod jego ciężarem.  Patrzę rano w lustro i widzę go w sińcach pod oczami, braku blasku we włosach i wciąż słyszę jego szyderczy chichot, kiedy wycofuję się z kolejnego kroku w nowy dzień.

 

poniedziałek, 16 listopada 2009

Z oknem jesień rozlała mleko i przysłoniła świat białą kotarą. Nic nie widać, ludzkie oko nie przebije się przez mgielną zasłonę.

Stonka moja wyszła. W domu zapanowała błoga cisza. Powoli opada wzniecony ich pośpiechem poranny kurz.

Niepościelone łóżko wabi zapachem snu i błogości. Zapaść się w miękkość mglistego poranka, wtulić w ciepło sennych marzeń i odpłynąć choć jeszcze przez chwilę daleko, daleko...

Otrząsam się z puchatych iluzji. Dzień się zaczął. Dzień dobry, więc, bardzo.

 

piątek, 13 listopada 2009

Zostaliśmy dziś w domu. Ja i Lalutek. Wyboru poniekąd nie mieliśmy. W przedszkolu zaplanowali pieszą wycieczkę (hmm, odległość niemała, pogoda kiepska, grupa integracyjna) do Muzeum Mazowieckiego .

Już wczoraj wychowawczyni oznajmiła Mężusiowi, że my mamy Lalutka dowieźć, bo on nie dojdzie.I znowu jej sposób przekazu był nie taki. Budził sprzeciw i bunt.

Hmm. Czyli jak? O 10 miałabym dowieźć, o 11 odebrać, zawieźć na obiadek.

Szkoda zachodu.Cała ta integracja jest powijakach, niby chcieliby, ale ... niby.

Zostaniemy w domu. Wprawdzie plany miałam inne, ale jak mus to mus.

Dobrze, że mam taka pracę, która pozwala na elastyczność, bo niby co miałabym zrobić? Wziąć wolne? Zwolnienie? I ile tak razy w roku?

Muszę myśleć na przyszłość. Co dalej? Ostatni rok chodzi do przedszkola...

Instytucja babcia, która chce pomóc,  zaufana ciocia byłaby wskazana, tylko gdzie ich szukać.

środa, 11 listopada 2009

Hmmm.

Wczoraj zakupiłam kilka imieninowych słodyczy z myślą, że te moje jutrzejsze poświętujemy dziś bycząc się i delektując.

Wrąbali rano z tekstem: Imieninowe jeszcze kupimy.

Ha! to dzisiaj pewnie  nici z prezentu. Muszę czekać do jutra. A chciałam go sprowokować słodyczą, nie datą.

No jakie te chłopy niedomyślne! ;((

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10